Brownie – deser idealny

Przepis na to przepyszne brownie znalazłam na blogu Kasi Gotuje bo lubię. Piękne zdjęcia przekonały mnie całkowicie, że warto przepis wypróbować. W zasadzie wszystko pozostawiłam bez zmian, z wyjątkiem dodatku w postaci sproszkowanej chili, brandy i mieszanki orzechów. Zamiast kandyzowanej skórki pomarańczy, wykorzystałam świeżo startą skórkę . Podałam z sosem z białej i ciemnej czekolady
Czytaj dalej »
Zupa z kurczakiem i soczewicą

Pyszna, szybka i bardzo zdrowa zupa z kurczakiem. Jak mamy mało czasu, idealna na pożywny posiłek, dzięki soczewicy i płatkom owsianym. Jak mamy więcej czasu możemy z niej wyczarować wykwintny krem z np. grzankami serowymi albo smażoną ciecierzycą. Oj zaczyna ponosić mnie fantazja, na którą robiąc tą zupę nie miałam czasu. Ale może wy macie
Czytaj dalej »
Beef Wellington – grudniowe wyzwanie Daring Cooks

Grudniowe wyzwanie Daring Cook było pomysłem Simone, prowadzącej bloga Junglefrog Cooking. Simone zaproponowała Salmon en Croute (łosoś w cieście) lub Beef Wellington (wołowina w cieście). Obie propozycje bardzo mi się spodobały. Wybrałam wołowinę, z dwóch względów: po pierwsze bo jestem (jak to nazwała siebie Cytryna na swoim blogu) zboczonym mięsożercą
, po drugie Marcinek już od jakiegoś czasu dawał mi znaki, że chętnie by takiego beef`a spróbował. No to nadarzyła się okazja i czemu nie!
Beef Wellington najprościej mówiac jest to polędwica wołowa okryta masą grzybowa, zawinięta w ciasto francuskie. Jest to stara angielska potrawa i jedna z teorii głosi, że została nazwana na cześć narodowego bohatera, Arthura Wellesley`a, pierwszego księcia Wellington, z powodu jego upodobania do wołowiny, grzybów , truffli i sosu Madeira.
Simone jako wzór podała przepis na stronie Good Food online. Ja jak zwykle poszperałam, poczytałam i połączyłam w najlepsze, to co znalazłam. Rezultatem jest poniższy przepis, siódmy cud świata, niebo w gębie. Niby najlepsza rzecz jaką dotychczas zrobiłam
Gorąco polecam, koniecznie z sosem Madeira
Czytaj dalej »
Małże w sambalu

Jak zobaczyłam to danie na blogu Można gościom, dosłownie pociekła mi ślinka. Co ciekawe uwielbiam seafood, ale małże niekonieczne. Ale to danie od razu do mnie przemówiło. Całą resztę popołudnia miałam w głowie małże w sambalu, małże w smbalu. No i pierwszy wolny dzień wzięłam się do roboty. Gotowałam z głowy i wyszło mi aż 5 porcji, na nasze szczęście, bo danie okazało się wyśmienite. Zamroziłam dwie porcje i już się nie mogę doczekać powtórki
Czytaj dalej »
Risotto z krewetkami, karczochami i szczyptą szafranu

Moje drugie podejście do risotta i jestem z niego bardzo zadowolona. Powoli staję się to moją ulubioną potrawą z ryżu. Przepis na podstawowe risotto się nie zmienia, a reszta…hulaj dusza, woda na młyn dla mojej głowy pełnej pomysłów. Od razu wiedziałam, że będą krewetki, a jak krewetki to karczochy, aaa to jeszcze trochę startej skórki pomarańczy i szafran. Nie mogło do tego zabraknąć chili i imbiru i wszystko się razem pięknie skomponowało. Po ostatnich doświadczeniach z gęstością byłam już bardziej uważna, i tym razem risotto wyszło wyśmienite :D Czytaj dalej »
Kurczak Tangine z morelami i śliwkami

Tangine jest tradycyjną potrawą Maroka. Swoją nazwę zawdzięcza glinianemu naczyniu, w którym jest gotowane. Naczynie to składa się z płaskiego, grubego, okrągłego dna i pokrywce w kształcie stożkowej kopuły. Budowa taka umożliwia ciągłe skraplanie się sosu z powrotem do potrawy.
Tangine dusi się długo w niskiej temperaturze, co gwarantuje soczystość mięsa przy zachowaniu w pełni aromatu warzyw i sosu. Do tangine najczęściej wykorzystuje się kurczaka lub jagnięcinę, w towarzystwie oliwek, jabłek, moreli, śliwek, gruszek, rodzynek, orzechów, miodu, cytryn. Przyprawione cynamonem, szafranem, imbirem, kurkumą, kminkiem i papryką dają niezapomniane danie. Tangine spotykane jest także wegetariańskie, ale to całkowicie nie dla mnie.
Poniższy przepis bardzo mnie zaskoczył. Rzadko dodaje suszone owoce do mięsa i może za rzadko. Nie mogliśmy przestać jeść, ale chyba nie powinnam się do tego przyznawać
Czytaj dalej »
Wieprzowina w sosie słodko-kwaśnym na ostro

Kolejna propozycja na słodko-kwaśnego „chińczyka”, tym razem na ostro. Wieprzowinę można spokojnie zastąpić kurczakiem tylko czas smażenia trzeba skrócić o połowę. Jest to trzeci przepis jaki wypróbowuje (pierwszy niestety nie został sfotografowany, więc go na blogu nie ma). Poniższy jest zdecydowanie najostrzejszy i ma najbardziej intensywny smak. Który najlepszy…nie nie mogę się zdecydować. Pozostawię to chyba wam do oceny
Czytaj dalej »
Marokańska sałatka z ciecierzycą

Sałatkę zrobiłam do Tangine z kurczaka (przepis pojawi się wkrótce) bo lubię mieć coś zielonego do przegryzania
W przepisie wykorzystałam pomysl Agi z blogu Eksperymentalnie na pieczoną soczewicę i był to pomysł doskonały
Czytaj dalej »
Golonki po balijsku z ryżem Nasi Kebuli

Bardzo lubię golonki i nigdy nie robiłam ich sama. Dotychczas najlepsze golonki jadłam u mojej teściowej, z fasolką i grochem, pierwsza klasa. W poszukiwaniu przepisu na balijską zupę z sambalem, natrafiłam właśnie na poniższy przepis. Myślę sobie, czemu nie. Czas najwyższy samemu zrobić golonkę ! Czytaj dalej »
Ostra balijska zupa z kurczakiem, krewetkami i sambalem

Podczas naszej ostatniej wizyty w pewnej poznańskiej restauracji Marcinek zamówił balijską zupę z kurczakiem, krewetkami i sambalem. Zauważyłam jak mu się oczy zaświeciły po pierwszej łyżce i od razu postanowiłam zupę ugotować w domu. Jak to u mnie bywa, gotowanie czegoś nowego poprzedzone jest dość szerokim przeszukaniem internetu. Znalazłam to czego szukałam: bardzo interesujący blog o Bali. Nie było tam konkretnego przepisu na moją zupę, ale były przyprawy jakich używają i to mi wystarczyło. Poniższy przepis wygląda na nieco skomplikowany i nie ukrywam, że taki był. Żeby zrobić zupę, musiałam najpierw przygotować mieszanki przypraw (duże ilości, część czeka w zamrażarce na ponowne wykorzystanie) i ugotować wywar. Jak to już miałam zrobione, ugotowanie samej zupy było rzeczą prostą i szybką. Oczywiście moja zupa wyglądała nieco inaczej niż ta w restauracji. Smak jej też był bardziej intensywny: ostro-słodki, długo pozostający na języku. Zupkę zajadaliśmy dwa dni, ku ogromnej uciesze Marcinka i mojej oczywiście. Dzięki porcji przypraw w zamrażarce, na pewno ugotuje to jeszcze raz i może nawet coś pozmieniam…:) Czytaj dalej »
Nadziewane pieczarki

Były sobie pieczarki w mojej lodówce,a pomysłu na nie żadnego. Nie pozostało chyba nic innego, jak tylko wymyślić farsz, a przy tym nadziewane pieczarki dealnie nadają się na przystawkę. Po szybkim przeglądzie, w lodówce znalazłam: serek filadelfia, szynkę gotowaną i żółty ser. Uff, pieczarki uratowane
Czytaj dalej »
Deska serów dla dwojga

Mam czasami takie dni, że nie chce mi się gotować. Nie oznacza to wcale, że jemy wtedy mrożonki lub take away. Idę wtedy na zakupy i szukam czegoś gotowego, co wystarczy tylko lekko udoskonalić. I tak mój wzrok zatrzymał się na zestawie serów, których już tak dawno nie jedliśmy. Decyzja zapadła bardzo szybko. Sery, coś zielonego, świeża bagietka no i wino . Stąd dzisiejszy wpis nie jest takim prawdziwym przepisem, jedynie pomysłem. Lubimy tak sobie siedzieć w te długie wieczory na kanapie, podgryzając właściwie cały czas i popijając lampką wina. Nie ma wtedy pośpiechu, zmywania i sprzątania. Do tego każdy tworzy swoje małe kanapeczki
Czytaj dalej »
Wyróżnienie
Właśnie wróciłam z krótkiego wypoczynku, a tu taka niespodzianka. Krokodyl wyróżnił mojego bloga. Jest mi z tego powodu niezmiernie miło, bo jest to nie lada osiągnięcie, zostać wyróżnionym spośród tylu ciekawych i unikatowych blogów. Wytypowanie kolejnych 10 jest dla mnie rzeczą trudną i pracochłonną. Przez chwilę nawet przeszła mi myśl, żeby tego nie robić z dwóch powodów. Po pierwsze nigdy nie byłam fanką zabaw łańcuszkowych, bo drugie jak tu wybrać 10 najlepszych blogów (to wcale nie takie łatwe). Szybko jednak odrzuciłam na bok moje wątpliwości. Czemu? Ponieważ to wyróżnienie było dla mnie tak miłym zaskoczeniem, że warto sprawić, aby ktoś inny też tak się dobrze poczuł. Tak więc do dzieła
Eat after reading – za przepisy, dzięki którym na pewno wywrę na moich gościach wrażenie
GastroMonia – za niezliczone pomysły, jak udekorować nasz stół, co jest połową sukcesu udanej biesiady i za setki innych porad jakie możemy na tym blogu znaleść
Bezglutenowa babeczka – sama za bardzo nie piekę, ale to co Felicja wyczynia w swojej kuchni powoduje, że taki zagorzały przeciwnik słodkiego jak ja, ma na nie ochotę.
Nina w kuchni – bo gotowanie jest proste, jak sama autorka pisze. Bardzo lubię ten blog, bo każdy znajdzie tam coś dla siebie i na każdą okazję
Życie ze smakiem – Ewa zdecydowanie ma podobny gust do mojego. Dużo orientalnych dań, czyli to co tygryski jak ja lubią najbardziej
Kuchnia Ireny i Andrzeja – znana juz pewnie wszystkim za to ciągłe podróżowanie po Europie i mimo, że sama bym tego nie gotowała, bardzo mnie ciekawi ten przekrój europejskich talerzy
Eksplozja smaku – Wiosenka robi piękne zdjęcia, na których nawet zwykła sałatka wygląda zniewalająco. Na blogu znajdziemy wszystko co jest potrzebne aby się dobrze najeść
Cytryna & Co- bardzo podobają mi się Oli eksperymenty, widać, że niczego się nie boi
For the body and soul – za przepiękne zdjęcia
Można gościom – na tym blogu każdy wpis jest dla mnie inspiracją i pobudza moje szare komórki
Gotowanie to przyjemność - na blogu Michaszki widzę siebie z przed lat i czuję się tak domowo
Muszę się pochwalić, że dodatkowo zostałam wyróżniona również przez Olcie, z nieustraszonego bloga Cytryno & Co :D

Ryż Pilau

Pilau (pilaf, polo, polao, plov) jest to danie, w którym nasiona ryżu lub pszenicy są najpierw smażone, a potem gotowane w przyprawionym wywarze. W zależności od pochodzenia może być serwowane z mięsem lub warzywami. Danie pochodzi z Persji i z powodzeniem zostało adoptowane w przez zachodnią część świata. W kuchni hinduskiej tak samo jak dal, jest nieodłącznym dodatkiem do posiłku. Czytaj dalej »


http://www.gosushi.pl
chinese potstickers
kurczak curry
zupa cebulowa