Monikucha online

Pieczona dynia na dobry początek

Po dłuższej niż oczekiwałam przerwie melduję się z powrotem…w Poznaniu! Przeprowadzka trwała nieco dłużej niż się spodziewałam, sporo czasu i biegania wymagały kwestie organizacyjne na miejscu, podpięcie Internetu itp. Pomimo ogromnego zapału z mojej strony, zderzenie z polską rzeczywistością okazało się… no cóż, nie taką sielanką, jakiej się w swoim ogólnym optymizmie spodziewałam. Nie będę się o tym specjalnie rozpisywać, bo jest to przecież blog o gotowaniu J napiszę jedynie, że po pięciu latach spędzonych za granicą, mimo częstych wizyt w rodzinnym mieście, człowiek musi się znów uczyć nowej rzeczywistości. Zobaczymy chyba dopiero z upływem czasu co z tej rewolucji dla nas wyniknie. Nastroje jednak mamy bojowe i tylko czasem pojawia się wątpliwość i cichy głosik ciągnący w świat. Tak to już jakoś jest, że czasem człowiekowi trudno oprzeć się wrażeniu, że grass is always greener on the other side.

Tymczasem, zapraszam na pohaloweenowe danie z pieczoną dynią w roli głównej, po skosztowaniu którego Marcinek, stwierdził, że chyba musi przeprosić się z dynią. Pomny swoich doświadczeń z zupa dyniową, czy kompotem (sam nie pamiętał 😉 od początku zniechęcał bowiem do eksperymentów z tym warzywem. Niesłusznie.

Przepis pochodzi z książki Gordona Ramsaya „Kitchen Heaven”. Czytaj dalej

Listopad 6, 2010 Posted by | Dynia, Gordon Ramsay, o jedzeniu i piciu | , | 8 Komentarzy